Przez jakiś czas mieliśmy jako 7 Godzin Snu próby w piwnicy szkoły podstawowej na Halembie. Niedługo potem (ok.1992/1993) ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że za oknem jakieś dzieciaki tańczą sobie pogo do naszej muzyki. My potem przenieśliśmy się do innej dzielnicy, ale ziarno zła zostało zasiane i trafiło na podatny grunt... Jak po latach wyszło na jaw była to jedna z iskier do odrodzenia zdechłego wtedy w Rudzie punk rocka (nie istniały już Palce Ireny, Depresja, zero koncertów itd.). Powstała załoga, która z czasem stała się bardzo liczna i z załogi tej wyłoniła sie kapela Bajzel. Nie wiem czy zagrali więcej gigów (ja wyprowadziłem się w tym czasie od rodziców i zamieszkałem w innej dzielnicy; obracałem się wtedy w innych rejonach i z innymi ludźmi...) - pamietam jedynie ich koncert na Halembie, w lesie - na tzw. "Borówce". w 1995r. nagrali na próbie 12 kawałków, które parę lat później (nie jestem pewien dokładnej daty) wydał na kasecie Donald - startujący wtedy ze swoją wytwórnią/dystrybucją - OSA Records (wydał potem m.in. kasety HNDM, 100 TVarzy Grzybiarzy, bootleg z singlami Nausea itp.). Kasety byly powielone w domu więc pewnie nie ukazalo się ich więcej niż 50-100sztuk w sumie. Kilka lat temu Donald zmuszony przez życie wyjechał do Fatherlandu, a distro sprzedał Bezkocowi z Pasażera.
Na kasecie jest 12 kawałków, w tym covery Gagi i Rejestracji, jakość kiepska raczej. Kaseta nagrana w składzie:
Czmokul - vocal
Siuda - drums
Miluś vel Kubiak - bass
Karniol - gitara
Nie mam zdjęć kapeli, ale na pocieszenie zdjęcie grupowe z Fluff Festu #1 w Pilznie, w 2000r. Podczas spożywania kwadracioka uchwyceni zostali - ja, Czmokul (ten w czapce) i Przemek - w tym czasie wokalista Bunkra.
Czmokul i Karniol do dziś są w załodze i pojawiają się na gigach, Kubiak gral potem jeszcze z Czaką w Anti Tora, potem odpadł. Losy Siudy nie są mi znane. Bajzel rozpadł się niedługo potem. Z halembskiej załogi związanej z Bajzlem wyłoniła się silna ekipa w dużej mierze aktywna do dziś, były kolejne kapele, koncerty, biblioteka wolnościowa, bitwy z naziolami - na przełomie wieków było ostro czasem, ale robactwo zostało wytępione skutecznie. Obecnie NS-a można u nas spotkać chyba tylko czasem w Kochłowicach, gdy przyjedzie złożyć badyle na prochach Szczerego z Honoru, który został spalony w krematorium, u nas w Rudzie. Załoga z Halemby trzymała się z hiphopowcami, skaterami, menelami etc., bywało więc, że jakiś zabłąkany naziol ze zdziwieniem w oczach zbierał wpierdol np. od typów sączących jabola przed blokiem. Pamietam też akcję gdy jakiś nieświadomy bonehead z Chorzowa chyba, przyjął sie do pracy w piekarni na Halembie. Codziennie po pracy ktoś na niego czekał, aż się nie zwolnił... Jakaś zabłąkana ekipa nazioli musiała kiedyś spierdalać wpław przez jeziorko w halembskim lesie, gubiąc po drodze buty w mule... Na zdjęciu poniżej Halemba Anti-Nazi Hooligans tuż po jednej z akcji, w zdobycznych nazistowskich garsonkach:
Sick Brains powstało w 1993r. w Czechowicach Dziedzicach, ale prapoczątki to zespół Sick Brain, który zaczynał już w 1988r. W Czechowicach w tym czasie istniało oczywiście SKTC i Gangrena, a wcześniej kilka mniej znanych projektów, w których zaczynali muzycy przewijający się przez te wszystkie grupy. Sick Brains to właściwie kapela Jacka Sokołowskiego, który od 1992 do dziś gra na gitarze w SKTC.
W 1997r. dołączył Ciapa, który odszedł wtedy z SKTC. W zespole grał jeszcze Prota na gitarze i prawdopodobnie (nie daję głowy bo nie pamiętam dokładnie) Gruby na pekusji. Obydwaj znani także z SKTC. Gruby gra nadal, a Prota w 2004r. wyjechał z kraju. Jako, że wspomniałem o pierwszej mutacji jako Sick Brain to poniżej plakat z koncertu, który zaliczyłem wiosną 1990r. - grał SB, SKTC, Gangrena i nieodżałowana bytomska Ulica, a chyba jeszcze Brudy, których nie ma na plakacie.
Do biletu dołączony był lokalny czechowicki fanzine "Corek" #2, wydawany przez Jacka i Tulipana (wokalistę SKTC), w którym było takie oto info o Sick Brain:
Sick Brains istniało do ok. 2001r., oto jak wspomina zespół Jacek w wywiadzie przeprowadzonym z okazji wydania nowej płyty przez SKTC "Krwawa zabawa", w tegorocznym "Pasażerze" #25:
"Co do Ciapy, czyli jak by nie było drugiego założyciela SKTC, to widujemy się sporadycznie, ale jak już się spotkamy to wracają stare czasy! Po nagraniu płyty "Odmienne Stany Świadomości" zdecydował, że odchodzi z zespołu, było to ok. 1997. Było nam bardzo szkoda, ale takie decyzje zawsze szanujemy, zwłaszcza jeżeli rozstanie odbywa się na stopie przyjacielskiej. Po odejściu z SKTC Ciapa kontynuował przygodę z muzyką grając wraz ze mną w projekcie SICK BRAINS. Był to taki fajny zespolik uprawiający połączenie totalnego psychodelu, alternatywy i hardcora. Nagraliśmy jedno demo – "Bezwyrazowość" ale jakoś nie myśleliśmy o promocji tego, było to raczej granie dla samego grania. Ostatni raz zagraliśmy ok. 2001 roku. Przez kilka lat graliśmy równolegle w dwóch zespołach."
Jacek wspomina o demo "Bezwyrazowość", ale nie słyszałem tego materiału. Przedstawione tu nagrania pochodzą z kasety, którą otrzymałem od chłopaków gdy moja kapela (7 Godzin Snu) grała koncert w Kaniowie k/Czechowic w 1998r. Nie ma wkładki, ani tytułów; do taśmy dołączona była jedynie ulotka znajdująca się na początku. Takie promo...
Muzyka Sick Brains jest cięzka raczej wolna i przybijająca, bez wątpienia inspirowana przez granie po linii Prong, Corrossion Of Conformity, Crowbar, Biohazard; przypomina mi też niestety nie istniejącą już bielską kapelę Tony Clifton, w której grał Gruby. Jakość nie najgorsza jak na próbę i nagrywkę na 100%, texty polskie, brakuje trochę niezbędnego ciężaru, ale warto zaznajomić się z dokonaniami kapeli. Przy najbliższej okazji zachęcam też do kupna najnowszej płyty SKTC, do której jako bonus dołączone jest pamiętne wspaniałe demo z 1990r.
Rewolucja to jeden z pierwszych trochę bardziej znanych punkowych zespołów z polskich kresów wschodnich, obok Patologii Ciąży chyba najbardziej znana stara kapela z Lublina. Nie pomylić z zespołem o tej samej nazwie z Miastka, który działał w pierwszej połowie lat 90-tych i wydał 2-3 kasety. Nie mogłem znaleźć żadnych informacji na temat kapeli - jedyne na co udało mi sie natrafić to relacja z imprezy "Garaż Wschód", na której zagrała m.in. Rewolucja.
Relacja pochodzi z zine'a "Przebudźcie się!" wydanego w 1986r. w Raciborzu, przez znanego tu i ówdzie jako Urko - Marka Jurczenko, w czasach gdy nie był jeszcze skinheadem. Wspaniałomyslnie pominę niechlubne karty w historii kolegi, ale wielu pewnie pamięta jego ciekawe wywiady z kapelami zamieszczane w "Garażu", historię Misfits, recenzje płyt itd. Niedawno spotkałem Urka w Gliwicach, okazało się że po dłuższym pobycie w Anglii (z którego oczywiscie przywiózł kolejne 200kg winyli), własnie tam zamieszkał i zajmuje się teraz biurokracją związaną z wydawaniem znanego pisma "Tatuaż - Ciało i Sztuka".
Jak widać, zine powstał w czasach gdy (w co trudno pewnie niektórym uwierzyć) nie było jeszcze komputerów, a by kupić maszynę do pisania (taka ówczesna namiastka PC-eta) należało mieć specjalne pozwolenie (mogła przecież służyć do produkcji np. antypaństwowych ulotek), o które nie było wcale łatwo. Znalezienie xero graniczyło z cudem...
Wracamy do Rewolucji - muzyka grupy to dosć prosty, ale bardzo chwytliwy punk rock, przypominający mi trochę wspomnianą Patologię Ciąży czy bardzo wczesne nagrania Kultu; do tego sporo nawiązań do reggae, nowej fali i totalnie antykomunistyczno-antytotalitarne przesłanie zawarte w textach. Jak wynika z zamieszczonej relacji w zespole grali ludzie znani z Destruktora (ich nagrania to dobry wyczad, kiedys może znajdę i na nich czas...) i Czerwieni Pierwszej Menstruacji (która przekształciła się później w dosć znane Przejebane). Na kasecie znajdziecie 22 kawałki - kilka z nich pamietam, że było emitowanych w Rozgłosni Harcerskiej - nagrane w okresie 10.1984 - 05.1986, w składzie:
Długi - gitara, vocal
Kotek - bass
Dziura - drums
Wojtek - keyboard
Kaseta została wydana przez założoną w 1989r. "wytwórnię" Lagart Tapes, jako pierwsze jej wydawnictwo. "Szefów" wytwórni poznałem korespondencyjnie, a potem wielokrotnie spotykalismy się przy okazji koncertów, czad-giełd, wszelakich punkowych imprez itd., dużo alkoholu razem spożylismy i znajomosć w sumie trwa do dnia dzisiejszego. Lagart to Pała (wokalista 07 Zgłos Się, Amenu, znany twórca komixu "Zakazany Owoc" itd., współredaktor zine'a Kultura Nędzy), Bocian (kiedys Amen, potem Antichrist, Kultura Nędzy i obecnie świetna kapela The Bold And The Beautiful mająca 2 dobre płyty na koncie) oraz Mrówa (07 Zgłoś Się, bas w Amenie, obecnie znany producent punkowej konfekcji - prezes firmy odzieżowej i sklepu "Punk Klimaty").
Kaseta ukazała się raczej w małym nakładzie, może było tego w sumie ze 200 sztuk, ale nie sądzę; początkowo i dosć kulawo raczej zajmował się tym Pała, potem pałeczkę przejęli koledzy. Gdy zaczęły pojawiać się kasety z drukowanymi okładkami, pozycja ta zniknęła z "rynku". Tracklista:
1. Polska
2. Nie jestem
3. Struktura
4. Nowy bóg
5. Leninie
6. Czerwona rzeka
7. Lęk
8. Wschód czy zachód
9. ZMW
10. Niech śpi królewna
11. Na ulicach
12. Pożar świata
13. Gwiazda czerwona
14. Stalingrad
15. Chwała
16. Nie chcę być
17. Wyprawiała matka
18. Pusty las
19. Witamina H.
20. Napiszemy
21. Towarzysz Stalin
22. ...?
Powrót do historii polskiego HC. Strawberry powstało w Szczecinie w kwietniu 1989r. na gruzach metalowego Prosectora i skinowskiego U.K.A. Front - wątpię by ktoś jednak kojarzył te kapele... W tym mniej więcej czasie w Szczecinie działało kilka kapel hardcore/thrash/grindcore - bardziej znane to Mortuary (z którego powstało potem hardcore'owe Acid Rotten But OK), Confident. Strawberry porusza się w takich właśnie klimatach - ostry thrash core przyprawiony lekko noise/grind'em, od schematu odbiega raczej wolny kawałek "Niewinność" o dzieciach w formalinie...; wokal jest jednak dość czytelny - pamiętam, że gdy kaseta ta ukazała się wiele osób było zachwyconych jakością tych "studyjnych" nagrań - takie to były czasy, moje dzieci...; w sumie wtedy - w 1989r. - nie podeszła mi jakoś ta kaseta, dopiero z 10 lat później trochę ją doceniłem. Zespół zasługuje na uwagę gdyż jest to debiut muzyczny Pawła "Piguły" znanego z Analogs, Anti-Dread, The Hunkies (to moja ulubiona kapela z tego zestawu) i ostatnio powstałego projektu Street Chaos (na wokalu inny weteran sceny - Jacek Dumała - były wokalista Od Jutra). Niedługo wychodzi debiutancka płyta Street Chaos "Bez przebaczenia". SPRAWDŹ!
Myślę, że warto. Nagrania z gayspace'a (poza kiepskim coverem Madball) są dość obiecujące.
Paweł prócz gry w Strawberry zajmował się też grafiką - jego rysunki można znaleźć tu i ówdzie np. na winylowych singlach Acid Rotten But OK czy Garden Of Worm.
Strawberry "wydało" jeszcze chyba kasetę koncertową, a potem przeistoczyło się w trochę bardziej znany Deimos. Kaseta "Złapany na gorącym uczynku" była rozprowadzana przez zespół i chyba głównie przez wydawnictwo Flabby Records z Siemianowic Śląskich, prowadzone przez Wojtka Kuśpika. Wojtek jest teraz biznesmanem i obraca się w innych kręgach:
Kasetę rozprowadzało też w Holandii wydawnictwo Drop It!, oceniam że mogło tego być w sumie kilkaset sztuk bo Wojtek miał dość solidną dystrybucję - podchodził do tego bardziej biznesowo niż inni koledzy (w tym ja), co jak widać bardzo mu sie przydalo trochę później.
Nagrań dokonano w maju 1989r. w szczeciśkim ARP Studio, w składzie:
Dudek - gitara
Fryl - gitara
Paweł - vocal
Gniba - bass
Gaca - drums
Jako uzupełnienie 2 wywiady z zespołem:
- z poznańskiego "Greencore'a" #3, wydawanego przez Bulwę i Matoła z HCP, a potem Apatii
- ze świdnickiego "Noise Zone" #1, wydawanego przez Pawła Chruślińskiego z zespołu Destylator TRACKLISTA:
1. Intro (Zatruta strzała w plecach Robin Hooda)
2. Ostatni anioł
3. Kurtyzana podaje tobie dłoń
4. Ziewnięcie kobiety o przerośniętej szczęce część 2
5. Samobójstwo część 1 (Ballada o celnym strzale)
6. Samobójstwo część 2
7. Złapany na gorącym uczynku (instrumental)
8. Niewinność
9. Ziewnięcie kobiety o przerośniętej szczęce część 1 (instrumental)
10. Zabić strach by móc patrzeć
11. Ręce boga są we krwi (Jezus Chytrus)
12. Blask śmierci
13. Strawberry (Outro)
Dzisiaj nawiązanie do kasety Aneksji czyli składanka ze starymi lubińskimi kapelami, wydana przez Fuj Records. Dominują proste punkowe utwory i tu wyróżnia się chyba Oddział Wsparcia - dosyć ostry numer "Pluton", nawiązujący do Siekiery czy Moskwy i cover legendarnych wrocławskich Zwłok. Jest trochę bardziej mrocznych, nowofalowych rzeczy - Martwa Klasa - to zespół, z którego wyłoniła się potem bardziej znana Wielkanoc (byli chyba laureatami Jarocina, bodajże w 1989r). Jest tu mało znany numer Mikrofonów Kanionów - do nich kiedys wrócimy, gdyż jestem posiadaczem tasmy matki ich split kasety (z "zespołem" Prond Zbyszka Ugielskiego- wokalisty MK)- wydanej przeze mnie onegdaj na "licencji" Fuj Records. Piosenka "Chłopcy" jakby żywcem wyjęta z mojego życiorysu - zarówno częsć pierwsza textu jak i motyw zajęcia komisariatu przez chłopaków - czy ktos pamięta atak na posterunek policji w Zakopanem podczas koncertu przeciwko tamie w Czorsztynie? Jest tu dobrze znane reggae'owo-hardcore'owe Będzie Dobrze we wczesnym nagraniu demo (cała kaseta również była wydana przez Jacka w Fuj Rec., z tego co pamiętam). Jest też chyba pierwsza bardziej znana lubińska kapela J-23 działająca w latach 1983-85, powstala na gruzach Korpusu Dyplomatycznego - pierwszej grupy punk w okolicy. Darek Szurlej z J-23 jest teraz dosć znanym artystą w pewnych kręgach - jego strona KLICK. Nagrania J-23 krążą gdzies w sieci (Soulseek itp.), podobnie z zespołem Destrukcja. Jest też zespół T.R.H. czyli Their Royal Highnesses, który jak słychać zaczynał od "coveru" Sex Pistols, a skończył tak:
TRH wydało demo w Fuj Records, a potem stali sie chyba najbardziej znanym zespołem z całego tego zestawu. Istnieją chyba nadal, członkowie są współorganizatorami gotyckiego festiwalu w Bolkowie, jeden z nich jest jakims znanym producentem gier komputerowych, dziennikarzem, pisarzem (napisał książkę o sushi (co za syf...) itd., udzielali/udzielają się w innych projektach muzycznych, choć takich zupełnie nas nie interesujących; trochę więcej o TRH na blogu Dark Independent PL
Większosć utworów na tej składance, mimo roku wydania, pochodzi z drugiej połowy lat 80-tych. Wiele osób przewijało się przez różne składy, ale rozszyfrowanie tego wszystkiego pozostawiam innym... Kaset tych ukazało się raczej niewiele - ja miałem w dystrybucji 10-15szt., nigdzie więcej ich nie widziałem więc cały nakład zamknął się pewnie w ilosci nie większej niż kilkadziesiąt sztuk. Rysunek na okładce - Zbyszek Ugielski (Mikrofony Kaniony) Tracklista:
1. ANEKSJA - Punk
2. T.R.H. - Anarchy In UK
3. ODDZIAŁ WSPARCIA - Pluton
4. DIE SCHWAIE - Milicjant
5. BĘDZIE DOBRZE - Jah Power
6. DIE SCHWAIE - Jest pięknie
7. SELEKCJA - Szara codziennosć
8. MIKROFONY KANIONY - Chłopcy
9. ODDZIAŁ WSPARCIA - Chrystus (cover Zwłoki)
10. DESTRUKCJA - Fuck Off!
11. MARTWA KLASA - Pokój mojego dzieciństwa
12. J-23 - Społeczeństwo
13. SELEKCJA - Tak samo
O tym zespole z Ełku przeczytacie trochę więcej na blogu Kaseta Stilon Gorzów C60 Tam również nagrania kapeli z Jarocina.
Kaseta, którą tu przedstawiam została wydana przez wałbrzyski B.I.S. Tapes, związany z zine'm "Żaden" prawdopodobnie w 1991-1992r. (nie było jej na ulotkach "firmy" z 1990r., a w 1993r. już była...). W "Żadnym" #300 opisana jest jako "Live 1985-86", jednak z informacji, które znalazłem w sieci, podanych przez wokalistę zespołu wynika, że jest to koncert z Ełku z 1986r. Jak widać trochę zagadek, które może ktos kiedys rozwiąże. Żeby było ciekawiej nagrania te (zazwyczaj w gorszej jakosci) krążą w sieci P2P jako Jarocin 85, 86, demo itp. Mój egzemplarz tej kasety ma ręcznie napisany nr 042; jako, że Qba (szef B.I.S.) przestał się tym zajmować parę lat później, a nigdy nie robił tego zbyt intensywnie (kasety były przegrywane domowym sposobem), to przypuszczam, że nakład wynosił ok.100-150szt., a może i mniej.
7 kawałków, w tym cover Dead Kennedys (kto zgadnie jaki?). Ciekawym jest fakt grania przez kapelę utworu antyaborcyjnego. Nie wiem czy to wynik głębszych przemysleń czy też zwykły przypadek - text napisany by pasował do mrocznego klimatu repertuaru grupy. Podobny w wymowie utwór miała też Prowokacja - każdy chyba pamięta "Matki zbrodniarki, wyrodne matki...". Nie pamiętam w sumie czy temat aborcji był za komuny tak "gorący", jak w obecnych czasach. Parę lat później powrócił do tego zagadnienia Włochaty na swej demówce "Not For Sale", ale chyba szybko stwierdzili, że to niezbyt anarchistyczny punkt widzenia i ich antyaborcyjny numer był chyba jedynym z tej kasety, którego nie nagrali potem na płycie. Temat wrócił z ogromnym impetem w połowie lat 90-tych za sprawą popularnosci vegan / straight edge / new school / hardline. Sląsk i Zagłębie były wtedy głównymi osrodkami pro-life w Polsce. Zespół Healing nagrał praktycznie całą kasetę na ten temat ("Unwelcomed Cosequence" jesli dobrze pamiętam), w zine'ach wrzało, scena była podzielona okrutnie, padało wiele inwektyw, z których pewnie ówczesni bohaterowie, dzis się smieją. Zastanawiające jak zmieniał się odbiór takich spraw na przestrzeni lat.... Przeciwwagą dla pro-life były extremalne kapele anarcho/crust, które tu i ówdzie deklarowały wojnę z hardline (który w rzeczywistosci liczył w Polsce pewnie max. 30 osób). Czołowym reprezentantem nurtu pro-choice było oczywiscie łukowskie crustmetalowe Piekło Kobiet - szybko nazwane kapelą nazi-feministyczną.... Poniżej dla kontrastu text jednego z utworów Piekła Kobiet. W tym zestawieniu twórczosć Enklawy wydaje się poezją...
Od prawie 10 lat temat aborcji na scenie HC/Punk raczej nie istnieje. Czy jeszcze wróci?
Tym razem mało znana kapela z Dolnego Sląska, z Lubina - miasta znanego chyba głównie dzięki Mikrofonom Kanionom. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych było tam jednak też trochę innych kapel. Pamiętam na przykład koncert bodajże w Łaziskach w 88r. chyba, gdzie grały 2 zespoły stamtąd - R.A.F.F. i Betonowy Kibel. Jakoś poznałem kolesia z Lubina - Jacka Kliczkę, który jak się okazało wystartował z manufakturą kasetową FUJ Records i wydał kilka tytułów z nagraniami lokalnych kapel. Kasety te sprzedawał chyba jedynie lokalnie, a trochę - po kilkanaście sztuk z tytułu wziąłem od niego do swojej dystrybucji.
Aneksja to dość typowy prosty, nieco smutnawo-melancholijny punk rock, trochę przyprawiony nową falą. Bez rewelacji, ale przypuszczam, że gdyby tasmę wydała im np. Fala czy Silverton to mogliby być zapamietani do dzis. Dużo było w tych latach takich kapel, prawie w każdej większej miejscowosci. Jako, że przypuszczalnie tych kaset ukazało się najwyżej kilkadziesiąt sztuk to niech w ten sposób przetrwa pamięć o Aneksji. Prócz tych 13 kawałków zespół zamiescił też jeden utwór na składance "Czary Mary - Punx Not Dead", wydanej również przez FUJ i zawierającej nagrania lokalnych kapel. Kiedys odswieżymy również tą pozycję.
Nagrań dokonano w październiku 1991 w Karpaczu, w składzie:
Piotr "Zoska" Zaucha - gitara
Piotr "Cobra" Skowronek - bass
Bartek "Gienek" Malinowski - vocal
Patryk "Stopa" Zdrajkowski - drums
Tracklista:
1. Pijani bohaterzy
2. Bóg wojny
3. Życie i smierć
4. 0.45
5. Istota bez języka
6. Konanie za życia
7. Inicjacja
8. Jestes muzykiem
9. Miasto L.
10. Mrok
11. Punk
12. Apokalipsa
13. Senat
Próbowałem nawiązać kontakt z zespołem, ale jedyna osoba którą udało mi się namierzyć nie była niestety zbytnio zainteresowana - kolega stwierdził jedynie, że czasem mu sie wydaje, że to wszystko mu się jedynie sniło... Wydawca - Jacek z FUJ, choć nadal słucha punk rocka - niestety też nie był w stanie pomóc w zdobyciu dodatkowych informacji czy zdjęć.
BRAINDEAD to była taka jakby supergrupa (zwłaszcza z obecnej perspektywy) z Rudy Sląskiej. Nazwa wzięla się oczywiscie od kultowego filmu P. Jacksona, który namiętnie oglądalismy przy każdej okazji. Kapela istniała może ze 2 lata, zagrała 4 koncerty - 2 w "Stodole" na Halembie, w Olkuszu i w katowickim "Mega Clubie". Przez zespół przewinęło się wiele osób. Trzon stanowili - Marycha na perkusji i Czaka na gitarze. Czaka grał wczseniej w punkowym Anti Tora, później dołączył do 7 Godzin Snu (w miejsce Zmierzłego), grał też w nieodżałowanym WPZ (Wzajemna Pewnosć Zniszczenia), potem na gruzach 7GS powstał Ali Agca, który przeksztalcil się w istniejące do dzis Koyaanisqatsi. Prócz Koyaanisqatsi Czaka gra teraz też ze mną w Castecie i obsluguje gitarę w Minority. Marycha gral też w międzyczasie w ostatnim skladzie swiętochlowickiej Feminy - która w pewnym momencie byla jedną z niewielu polskich kapel all-girl. Marycha dolączyl, gdy dziewczyny nie mogly znaleźć perkusistki... niedlugo po zakończeniu dzialalnosci przez Braindead, musial opuscić nasz chory kraj, wybierając emigrację zamiast przymusowej slużby wojskowej - żandarmeria wojskowa, prokuratura i policja do dzis nachodzą jego matkę... Szkoda, bo był to swietny kumpel - niektórzy mogą go pamiętać z katowickich czad-gield czy koncertów - często mi pomagał.
W prezentowanych tu nagraniach z "Mega Clubu" (niestety nie pamietam z kim wtedy grali, nie mogę znaleźć plakatu) na basie gra Libus (Counterweight, Dywizjon 303, Impending Fear, Cries Of The Tormented), a na wokalu Twardy - wczesniej pierwszy basista Counterweight, a później wokalista w sosnowieckim new schoolowym Death Warrant. Prócz nich przez skład przewineli się m.in. mój brat Rafał (Counterweight, Dywizjon 303), Blady, Wampir, Chudy (Angel Tattoo) i może jeszcze ktos. Niestety tytuly utworów są nieznane, 2 kawalki to covery (cover DYS rozpoznać nie trudno). Jakosć raczej kiepska, ale nic innego nie zostało. Texty, które spiewal wtedy Twardy to chyba jego improwizacje (podobnie jak większa częsć utworów Death Warrant)...
Jesli chodzi o muzykę to byl to brutalny mix metalu, crusta, grind, HC, punka - bez kompromisów i melodii...
Na załączonych zdjęciach debiutancki występ Braindead w "Stodole" - tu i tam widać kilka znanych postaci...
A na tym foto nasz (7GS) koncert, z tyłu za nami Marycha (w shircie Black Flag), Twardy, Czaka i mój brat Rafał:
Ostatnie zdjęcie to nasza drużyna pilkarska FC Kista Piwa - w tym czasie często grywalimy w piłkę na Halembie - byla drużyna straight edge, punk, menelska etc. Byla wtedy ogromna zaloga w okolicy i wiele się dzialo. Kilka osób ze zdjęcia niektórzy pewnie rozpoznają od razu.
Uff, święta minęły i okazało się, że mamy jubileusz - 10 post.... Postanowiłem z tej okazji wrzucić moje wypociny, które ukazały się chyba 2 lata temu w "Pasażerze" - rzecz o moich ulubionych płytach. Nie każdy teraz czyta prasę więc dla niektórych może to być ciekawe. "Felieton" uzupełniłem o linki do stron zespołów, linki do blogów na których można zassać opisane płyty, zdjęcia i videosy opisywanych kapel. W samych opisach nic nie zmieniałem - są takie jak 2 lata temu (stąd może to i owo w międzyczasie uległo zmianie). Nie znalazłem jedynie nigdzie linków do płyty Klamydii... Miłej lektury, ściągania, oglądania i słuchania. Liczę, także że zachęcę kogoś do posłuchania czegoś ciekawego i może nawet do zakupu niektórych tytułów (można niektóre obczaić np. na Allegro)
-------------------------------------------- Komuś, kto tak jak ja kocha muzykę trudno wybrać 10 płyt. Może gdyby była to setka, to dałbym radę? Postanowiłem więc pominąć wiele pozycji bardzo oczywistych i parokrotnie już opisywanych w tej rubryce przez innych. Myślę, że trochę bez sensu rozwodzić się tutaj nad płytami takich zespołów jak Minor Threat, Bad Brains, Undertones, Agnostic Front, 7 Seconds, Ramones, DRI, Dead Kennedys, jedynka Clash, Nausea, Crass, który w sumie jest chujowy prócz pierwszej płyty, ale dzięki niemu zostałem wegetarianinem, GBH, Exploited (żartuję) itd. Nie ma tu również moich ulubieńców z The Accused ponieważ prawdopodobnie w tym numerze znajduje się wywiad z nimi i prawdopodobnie (jeśli zwyciężę z czasem i lenistwem) także mój krótki komentarz. Tak więc reasumując - uznałem, że przedstawię tu kilka pozycji bardzo ważnych dla mnie i myślę, że również dla sceny/muzyki HC/Punk. Ważnych, ale jednocześnie nieco mniej znanych lub trochę zapomnianych - taki mały zestaw edukacyjny zwłąszcza dla młodszych czytelników. Rozrzut stylistyczny jest dość spory, ale słucham po prostu wszelkich gatunków hc/punk. Niestety ostatnie lata nie przyniosły zbyt wielu rewelacyjnych płyt więc przeważają starocie. Może wynika to z tego, że w punk rocku chyba wszystko zostało już wymyślone i w tej chwili różnice polegają głównie na szczegółach produkcyjnych. Słucham oczywiście nadal setek nowych kapel, ale jakoś nie robią na mnie takiego wrażenia jak pionierzy. Miłej lektury i mam nadzieję, że zachęcę kogoś do poszukania tych pozycji.
-------------------------------------------------- WIPERS „Youth Of America” 1981 (Park Avenue Records)
Pamięć trochę zawodzi, ale prawdopodobnie jest to pierwsza punkowa płyta, jaką nagrałem sobie w całości z radia. Wtedy rzecz jasna nie kojarzyłem tego z punk rockiem. Na początku lat 80-tych w radiowej Trójce dużo fajnych płyt puszczał m.in. Piotr Kaczkowski i w swoich kultowych audycjach promował często jakieś nieznane zespoły, nie podając nawet ich nazw, a używając zamiast tego nazw grackich liter. Utwór Wipers „When It’s Over” z tej płyty to było „beta” i chyba nawet pod tą nazwą utwór zawędrował na listę przebojów Marka Niedźwieckiego. Gdy tylko płyta została po jakimś czasie puszczona w całości to ją sobie nagrałem. 6 stosunkowo długich utworów, utrzymanych w specyficznym melancholijno-depresyjnym klimacie no i główny atut tego krążka - wspaniała gra gitary, niesamowite harmonie. Na początku lat 90-tych udało mi się zdobyć winyl. Kilka lat później zaczęły za sprawą m.in. internetu docierać szersze informacje np., że byli z Portland, że w Wipers grał ktoś z Poison Idea! Potem wyszedł punkowy Tribute To Wipers, zaczeto wznawiać ich inne, także starsze od tej płyty, które okazały się bardzo dobrymi krążkami itd. Można nawet nabyć DVD, na które właśnie ostrze sobie zęby. Wyczytalem gdzieś ostatnio, że płyta powstała jako swego rodzaju odpowiedź wobec ówczesnej sytuacji na amerykańskiej scenie, kiedy to kapele punkowe nagrywały coraz krótsze i szybsze utwory. Pozdrowienia dla P.Kaczkowskiego (choć wątpię by to do niego dotarło) - dzięki któremu jako szczyl usłyszałem sporo fajnej muzyki, gdy rówieśnicy słuchali Culture Club, Madonny czy Michaela Jacksona. Być może dzięki temu jestem teraz w tym miejscu.
ANGRY SAMOANS “Back From Samoa” 1982 (Bad Trip Records) Pierwszy raz usłyszałem ich chyba w radiu, w audycji Tomka Ryłko. Urzekli mnie od razu. Prosty bardzo chwytliwy hardcore punk z charakterystycznymi pissed-off, snotty wokalami (nie znajduję dobrego polskiego określenia…). Muzyka osadzona w punkowej tradycji Avengers, Germs czy nawet Ramones, ale mająca charakterystyczny hardcore’owy szlif, charakterystyczny dla wczesnych lat sceny HC. Chyba każdy zna, niekoniecznie nawet kojarząc to z AS ich kawałek „Lights Out” (od tego kawałka zaczerpnęłą też nazwę dość znana obecnie ekipa old school z Californii), coverowany do dziś przez setki kapel, a płyta zawiera jeszcze inne znane hity „Gas Chamber” czy „They Saved Hitler’s Cock”, a właściwie każdy numer to klasyka. Wszystko podane na wesoło, bez patosu, zaangażowania, cynicznie i z jajem. Z braku miejsca na inne krążki niech Anry Samoans będzie reprezentantem innych wspaniałych kapel z Californii, z tamtych lat - ADOLESCENTS, BAD RELIGION, BATTALION OF SAINTS, DEAD KENNEDYS, DICKIES, AGENT ORANGE, BLACK FLAG, TSOL, CIRCLE JERKS czy YOUTH BRIGADE. Płyta wielokrotnie wznawiana, więc w miarę łatwa do zdobycia. W zasadzie wszystkie inne krążki AS są warte przesłuchania.
ANGRY SAMOANS WWW ANGRY SAMOANS MYSPACE ANGRY SAMOANS "Back From Samoa" LP ----------------------------------------- BLITZ “Voice Of A Generation” 1982 (No Future Records) Nagrałem sobie tą płytę z radia w audycji Marka Wiernika (tak, w połowie lat 80tych w radiu lecialy całe płyty!!!), w atmosferze plotek o skinheadach itp. Jest to jak dla mnie najlepsza płyta Oi!, klasyka i kult. Nie ma chyba słabych punktów, a każdy kawałek to hymn ulicy. Zespół, który miał wpływ także na wiele hardcore’owych załóg - Slapshot, Agnostic Front; ich cover nagrał nawet straight edge’owy Judge, co na początku lat 90-tych budziło niemałe zdziwienie u nas w kraju. 17 kawałków udowadniających, że Oi! nie musi kojarzyć się z wieśniactwem.
BLITZ MYSPACE BLITZ WWW BLITZ "Voice Of A Generation" ----------------------------------- VERBAL ABUSE “Just An American Band” 1983 (Fowl Records) Bardzo dobra płyta reprezentująca wczesny crossover (choć nie ma tu tyle metalu co na późniejszych produkcjach zespołu), jeszcze mocno osadzony w punk i HC. Zespół założony został w Texasie - stąd może słyszalne wpływy MDC, DRI czy nawet DEAD BOYS. Później przenieśli się do Californii, jak wiele innych tamtejszych zespołow. Ciekawostką może być fakt, że wynajmowali dom wspólnie z kolesiami z DICKS, DRI, MDC i… Harleyem Flanaganem z CRO-MAGS. Na tej pierwszej płycie na wokalu udziela się legendarny wokalista SICK PLEASURE - Nicki Sicki, potem zastapiony przez wokalistę CONDEMNED TO DEATH - Scotta Wilkinsa. Na późniejszych krążkach zaobserwować można wiele zmian składów, przez zespół przewinęli się ludzie związani z ATTITUDE ADJUSTMENT, CODE OF HONOR, ELECTRIC FRANKENSTEIN czy nawet późniejszy perkusista Machine Head, Testament - Chris Kontos. 12 szybkich, pełnych energii porywających numerów z nihilistycznymi raczej textami + ciekawy cover Greateful Dead „American Band”. Niedawno zespół znów się reaktywował więc może będzie szansa by zobaczyć ich w Europie.
VERBAL ABUSE MYSPACE VERBAL ABUSE "Just An American Band" LP -------------------------------- ADRENALIN O.D. “The Wacky Hi-Jinks Of” 1984 (Buy Our Records) Kwintesencja amerykańskiego ostrego, prostego trashowego (nie w sensie metalowym) hardcore punka. Takich kapel było wtedy wiele, w każdym stanie, mnóstwo takich płyt (często tylko singli), ale im udało się troche wybić i dziś należą do kanonu Reagan Era HC. Kilkanaście szybkich, zfuzzowanych czadów z niedbałym wokalem, bez wirtuozerii + często głupkowate texty np. o Godzilli. Jest w takiej muzyce jednak coś, czego dotąd nie udalo się podrobic żadnej polskiej kapeli. Amerykanie mają to chyba w genach. Warto jednak wspomnieć, że na pewno znali ta płytę kolesie z ID-a czy USTAWY O MŁODZIEŻY bo niektóre riffy z ich nagrań są dziwnie znajome i chyba jedynie oni (zwłaszcza ID we wczesnym okresie) najbardziej zbliżyli się właśnie do takiego typowego USA HC z polowy lat 80-tych. Jakiś kawałek Adrenalin OD grał zresztą zespół MYKKA 100 będący cover-projektem Petara i jego kolegów z UOM. Ten krążek to długogrający debiut załogi z New Jersey, ale ich pierwsze nagrania znalazły się na kultowej składance „New York Thrash” już w 1982r, potem jeszcze był kultowy singiel „Let’s Barbeque” z Jimem Fosterem na gitarze, który później założył ELECTRIC FRANKENSTEIN. Zespoł wydał jeszcze 2 fajne płyty by skończyć na dość smętnym rockowym albumie „Ishtar” w 1990r., który można było nabyć nawet w Polsce dzięki Metal Mind.
ADRENALIN OD MYSPACE ADRENALIN OD WWW ADRENALIN OD "The Wacky Hi-Jinx Of" LP ---------------------------------- BIG BLACK “Songs About Fucking” 1987 (Blast First) Dla niektórych ta płyta, w tym zestawieniu może być zaskoczeniem, ale jest to efekt słuchania przeze mnie w młodości muzyki nowofalowej, cold wave, post punk i gothic, których to gatunków (jak wiele osób w połowie lat 80tych) słuchałem równolegle do punk rocka. Te fascynacje takimi grupami jak Joy Division, Alen Sex Fiend, New Model Army, X-Mal Deutschland, The Cure, Opposition, wczesne Cocteau Twins i Dead Can Dance doprowadzily mnie do muzyki bardziej zbliżonej do HC/Punk jak właśnie Big Black, Sonic Youth, Killdozer, Swans, Head Of David, Butthole Surfers, Membranes czy Scratch Acid. Do dnia dzisiejszego uwielbiam te brzmienia. Płyta zawiera 14 kawałków z charakterystycznym post-hardcore’owym, szklistym i ostrym jak brzytwa brzmieneim gitary S.Albini znanego póżniej z Rapeman czy Shellac, odhumanizowanym i jakby beznamiętnym, a jednocześnie desperackim wokalem i monotonnym biciem automatu perkusyjnego. Cover Krafttwerk „The Model” to prawdziwa perełka. Klasyka noise rocka.
BIG BLACK MYSPACE BIG BLACK "Songs about Fucking" ---------------------------------------- KLAMYDIA “Älpee” 1989 (Free Animals) Byłoby bez sensu trochę opisywanie tutaj jakiejś płyty Ramones, których uwielbiam więc jako reprezentanta takiego grania przedstawiam fińską Klamydię. Bezpretensjonalny, totalnie melodyjny i chwytliwy punk rock w tradycji Ramones + szczypta Misfits, może tempo deczko bardziej hardcore’owe, ale jednak punk rock. To ich debiutancki duży krążek, który kupiłem lub zdobyłem jakoś przypadkowo. Płyta przez wiele lat była obowiązkowym elementem każdej imprezy u mnie na chacie obok „Forever Punk” KBO!, Operation Ivy czy jakiegoś Adicts, że o demówkach Celi Nr 3 nie wspomnę. 20 kawałków, które mimo, że zaśpiewane po fińsku, tak wpadają w ucho, że po 2-3 przesłuchaniach człowiek łapie się na tym, że podśpiewuje sobie jakieś bez sensu texty typu „Kuuban Miehet Suomessa”. Kocham to surowe brzmienie z pierwszej ich płyty. Zespół gra do dnia dzisiejszego i jest bardzo popularny w Finlandii i Niemczech, wydali do tej pory ze 20 krążków chyba. Nie słyszałem wszystkich, ale zawsze gdy jakaś wpadnie mi w ręce słucham kilkanaście razy. Relax. Ten ich styl ma nawet nazwę ramalama punk i mają wielu naśladowców, ale oni dla mnie są najważniejsi.
KLAMYDIA MYSPACE KLAMYDIA WWW ------------------------- SHEER TERROR - „Just Can’t Hate Enough” 1989 (Starving Missile Records) Tą płytę przywiózł z wycieczki do Berlina mój kolega Radym w 89r. chyba i wtedy usłyszałem ją po raz pierwszy, ale trochę czasu mi zajęło nim ją doceniłem. Kwintesencja hate core’a. Wspaniale połączony HC/Punk w średnim raczej tempie w klimatach POISON IDEA, NEGATIVE FX + metalowe gitary jakby żywcem wyjęte z Celtic Frost, podwójna stopa (co nie było jeszcze wtedy taką normą w HC), no i niesamowity brutalny wokal Paula Bearera - czysta nienawiść i agresja, negatywne texty... Chyba na każdym wywierają wrażenie pierwsze takty płyty czy text „Shut up punks!” rozpoczynający tytułowy utwór, monumentalny śpiew Paula w „Roses” czy „Burning Time”. Nigdy nie miałem wersji winylowej w ręku, ale dzięki temu moglem usłyszeć bonusy z singli znajdujące się na wersji CD - niezapomniany cover The Cure, zapowiadany „Robert Smiths sucks my dick!”. Zespół kultowy dla nowojorskiej sceny, kochany na całym świecie przez punków, hardcore’owców i skinheadów. Na pewno odcisnęli swe piętno na muzyce chociażby SFA, HATEBREED, AWKWARD THOUGHT, NRSV, BLOOD FOR BLOOD czy NEGLECT. Niedawno w końcu udalo mi się zobaczyć DVD „Beaten By The Fists Of God” zawierające między innymi wspanialy reunion show z 2004r. w nowojorskim CBGB, które polecam wszystkim chcącym zobaczyć na czym polega fenomen Sheer Terror. Paul Bearer ma nową kapelę JOE COFEE - niby fajna, ale to już nie ten klimat.
SHEER TERROR MYSPACE SHEER TERROR "Just Can't Hate Enough" CD ----------------------------------------- INTEGRITY - “Those Who Fear =Tomorrow” 1991 (Overkill Records) Ten zespół powinien znać każdy, kto słucha HC. Założony w 1989 w Cleveland, Ohio przez vocalistę Dwida i kumpli z kapel Die Hard i Confront na zawsze zmienił oblicze sceny. Nikt przed nimi w tak zajebisty sposób nie połączył metalu (tego najbardziej demonicznego i złowieszczego) z hardcore punkiem. Śmiało można powiedzieć, że to oni stworzyli new school i obecny metalcore. Gdzieś dawno temu wyczytałem w jakimś Maximum Rocknroll, że to zespół hardline i jakoś z rezerwą podszedłem do tej płyty, którą przytargał skądś wtedy mój młodszy brat Rafał. Ale ta płyta po prostu mnie zabiła, a oczywiście hardline okazał się kłamstwem i plotką. Wściekłość, szybkość, a zaraz potem przytłaczające zwolnienia, agresja, apokaliptyczne i demoniczne wokale, przeszywające szycie gitar, mocne hardcore’owe chórki. Muszę się pochwalić, że do jednego z wczesnych numerów „Pasażera” napisałem recenzję jednej z ich kolejnych, równie świetnych płyt „Humanity Is The Devil” i była to chyba pierwsza recenzja tego typu muzyki w tym szmatławcu. Zespół kilka razy nie dojechał do Polski na koncerty, ale w końcu 6-7 lat temu trafiłem na nich w Poznaniu. Zagrali świetny set z głównie starymi sprawdzonymi utworami, a Dwid okazał się bardzo sympatycznym gościem nie stroniącym od śląskiej wódy i zielska. Co ciekawsze, bez żadnych problemów udzielił mi licencji na wydanie wszystkich płyt Integrity na kasetach w Polsce - „I don’t care about Tony Brummel and Victory”. Niestety był to okres, gdy kasety jako nośnik powoli zdychały i zdążyłem wydać jedynie 2 tytuły - opisywany tutaj (ale w poszerzonej wersji, pod trochę innym tytulem) i wspomniany „Humanity…”. Ten krążek to kamień milowy w historii HC i bez niego być może nie powstałyby w latach 90-tych tak fajne hordy jak Liar, Congress, Fall Silent, Morning Again, Unbroken i tysiące innych. Płyta była wielokrotnie wznawiana przez różne wydawnictwa, pod różnymi tytułami i w różnych konfiguracjach - często z wieloma bonusami więc pora zaopatrzyć się w nią jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/-aś.
INTEGRITY MYSPACE INTEGRITY "Those Who Fear Tomorrow" --------------------------------------- WHAT HAPPENS NEXT? - „Hollow Victory” 1999 (Not A Problem Records) Wiedziałem, że pokocham ta kapelę jeszcze zanim ją usłyszałem. W czasie gdy internet był jeszcze w powijakach (przynajmniej w Polsce) przeczytałem o nich w paru zachodnich zine’ach. Kapela w której udzielali się goście znani ze SPAZZ, CAPITAL CASUALTIES nie mogła być zła. Wszechobecny metal zdominował hardcore w tym czasie, a WHN? to był powiew świeżości, choć wyraźnie nawiązujący do ulubionego przeze mnie okresu w muzyce czyli połowy lat 80-tych. Niesamowicie energetyczny, porywający i żywiołowy hardcore thrash. Bez topornego metalu, bardzo chwytliwy i na swój sposób melodyjny, szybki czad ze świetnymi zwolnieniami, zmianami tempa, chórkami. Ten krążek jest krótki i zawiera jedynie 12 kawałków, w tym covery innych wspaniałych grup - GORILLA BISCUITS i IMPACT UNIT. Power violence już trochę się wypalał w tym czasie, a WHN? ze swą muzyką i etyką zabawy, przyjaźni, swoistej prostoty, podbudowany silnymi zasadami DIY natchnął tysiące kapel na świecie. No i ten image - bandany, koszule flanelowe, czapki z postawionym daszkiem…. Dziś zespoły thrash / fast core spotkać można na wszystkich kontynentach - nawet w Rudzie Śląskiej - AVARIA czy HAN SOLO. Ten krążek jest raczej nie do zdobycia za rozsądne pieniądze w orginalnej winylowej wersji, ale na szczęście wchodzi w skład łatwiej dostępnej płyty CD „The First Year”, wydanej w Polsce także na kasecie. Miałem niebywałą przyjemność widzieć kilka lat później WHN? na żywo w Brnie. Choć widziałem wcześniej setki koncertów, to wtedy pierwszy raz w życiu zobaczylem słynny wall of death i skaczącego perkusistę. WHN? nie istnieje, ale jego czlonkowie uwikłani są jak zawsze w inne kapele, z których najciekawszą wydaje się CONQUEST FOR DEATH.
Jeśli jesteś z zespołu i nie chcesz by Wasze nagrania były tutaj zamieszczone daj znać, a zostaną usunięte. Proszę jednak o konkrety, a nie anonimowe wpisy od nie wiadomo kogo. Nie realizuję żadnych próśb zwłaszcza dotyczących pozycji, które bez wiekszego problemu można kupić czy też znaleźć w internecie. Używanie wyszukiwarki nie boli. Jeśli wydaje Ci się, że posiadasz jakieś nagrania warte zaprezentowania, przypomnienia skontaktuj się ze mną. Jeśli grasz w kapeli i chciałbyś wysłać płytę/kasetę do recenzji na tym blogu pisz śmiało. Nie obiecuję, że będzie pozytywna - na pewno szczera. Zobacz moją playlistę, by wiedzieć czego lubie słuchać...
PLAYLISTA
Nie żyj przeszłością, posłuchaj nowych dobrych płyt... Ja ostatnio słucham: